14 września 2012

W górę!

Mam trzy lata. Podoba mi się wpis na drugie urodziny.
"Jestem tratwą, a jak dorosnę, będę statkiem." 

Od tamtej pory zmieniło się niby wiele - trenowałam w Brazylii z Mestre, Contra - Mestre i Monitorem Tristeza, prowadziłam treningi dla dzieciaków, dostałam na spółę grupę dziecięcą, zaliczyłam kilka kolejnych eventów, poznałam dziesiątki, setki osób.

Moja capoeira się zmieniła - wewnętrznie i zewnętrznie. Miałam dużo przemyśleń, dużo pytań, dużo rozkmin, ale wniosek z tego wszystkiego jest jeden - trzeba grać!!!


Madeira boa e como amizade
E dificil de se encontrar 
A amizade eu guardo no peito 
E com madeira eu faco meu berimbau 

Cieszę się, bo treningi są mocne, Patryk mi ciśnie, raz po raz prowadzę zajęcia - jongo, samba, muzyczne. No i mam tego najlepszego przyszywanego brata ever, który mi nie odpuszcza <pokazuje_faka>. Tak naprawdę, to wszyscy mi cisną :) I dostaję po głowie, bo nie unikam. 

Muszę dziękować? 
Jak dostają Oscary, to dziękują najpierw Bogu, a później Mamie... Jako że dziękowanie wszystkim bóstwom, w które wierzę, mogłoby trochę potrwać, przejdę do tej drugiej osoby. 

Dziekuję Mamie - za to, że mnie wspiera (NIE JESTEM LIZUSEM)
Dziękuję sobie - za wytrwałość 
Bez ponownego wyszczególniania - ASC POZNAŃ - za bycie Moją Małą Brazylią
UNICAR Biała Podlaska i UNICAR Wrocław - bo bez Was, warsztaty byłyby smutne ;) uwielbiam rzucanie się na Was i Wasze rzucanie się na mnie <3

Ni śnieg, ni deszcz, ni matura, mnie nie powstrzymają. 
Jako zwę się Marè.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz