18 października 2011

\/ Irmão


Od 1996 jest tak: kłótnie, dyskusje, śmiechy, płacze, szantaże, straszenie biedronkami (nie zapomnę tego do końca życia), wkręty, ZAMAWIANIE PIZZY i OGLĄDANIE 'PRZYJACIÓŁ', obgadywanie, kombinowanie, nieoszukiwanie, przekupstwo, zabieranie znajomych, wyścig szczurów, ogarnianie, nie - ogarnianie, dojrzewanie, wkurzanie, zdjęcia, sesje, włamy na fejsa, konwersacje na czacie z tej samej kanapy, Biskupin, Katowice, Paryż (I love Justin Bieber), wróć, nie jedź, po co jedziesz?, "dobranoc" (to jeszcze ze żnińskich śniadeckich), pakty, liczne maratony, gratulacje, krytyka, zjeżdżanie, oszustwo, prośby, biznes, plany, bicie się i niemożliwość rozdzielenia na dłuższą metę (nie jestem w Brazylii, wcale nie :)) 


Kevcio: Zamawiamy pizzę?
Ja: No, ale ty płacisz.
Kevcio: Ale ty zamawiasz.
Ja: Ale ty odbierasz.
Kevcio: No niee...
Ja: Ale ja jestem w piżamie...
---
Ja: A jaki film oglądamy?
Kev: ...
Ja: ...

I tak zawsze stanie na "Friends"

Jeśli ktoś by mi powiedział "Możesz wybrać jedną osobę, która pojedzie z tobą na wymianę", wybór padłby w jednym momencie - Kevcio.
Mam najzajebistszego brata na świecie (właściwie dwóch najzajebistszych, ale to nie teraz), dla którego zrobię totalnie wszystko, i którego strasznie, przeokropnie, mocno kocham. I dzisiaj mnie wzięło właśnie na tęsknienie - odpalam Marleya, Hendrixa, The Beatles i wypisuję miejsca, które odwiedzimy/podbijemy/rozwalimy/pozytywnie zniszczymy z Młodym (bo w kwietniu będzie mieć sweetsixteen, tym samym zdobędzie prawo do samodzielnego latania samolotem. A ja znowu ominę jego urodziny...)

jedno ze zdjec z ktorych jestem naprawde dumna. 

 I dostane kolejnego ´zala´ za te notke. Zbieram, zbieram :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz