1 lipca 2011

wybaczcie :)

Nie mam kompa, znaczy kabelka do kompa a z ipoda nie bede pisac. Ale robie notatki recznie zeby nie zapomniec o tym, co mialam Wam przekazac. 

A bylam w Rio. Po raz drugi, i znow nie widzialam Jezusa. Zdjec tez nie zrobilam. Jutro znowu tam jade, ale sytuacja zapewne sie powtorzy, bo moja siostra ma urodziny i jedziemy tam tylko na lunch. Mam czas na Rio - dostalam obietnice tygodnia tam.

Mam problem z okreslaniem dni tygodnia - jak to w wakacje. Myslalam ze dzisiaj jest sroda, a tu piatek wyskoczyl nagle. Wieczorem ide na festa junina, jutro tez - tylko jutro bede musiala sie przebrac. JESLI opublikuje zdjecia - padniecie. Obiecuje. 

Dwa dni temu bylam na zmianie prezydentury w Rotary. Ale o tym next time. 

Ksiazka musi miec obrazki. 





ladnietu.

3 komentarze: