29 września 2011

Ogarnęłam.

Jestem naprawdę z tego bardzo dumna. Szczególnie, że jest to jedna z niewielu akrobacji, która mi jako-tako wychodzi.


Dzisiejszy dzień minął spokojnie. Po trzech lekcjach poszłam do domu. Spacerkiem kilka kilometrów. Później sesja Paloma, chwila rozmowy z Jagódką i plaża.
Tam samowyzwalacz zafundował mi  zdjęcia. Kiedyś pokażę, teraz nie mogę.

Czy idę na trening - nie wiem, ale to normalne. Chcę iść.
Jutro zamierzam zrobić ruskie pierogi (haha), a w piątek pojechać do jakiejś szkoły zobaczyć trening capoeira i sytuację dzieciaków.

Działać, działać!!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po treningu: 
Wróciły rzeczy, o których na chwilę zapomniałam. Jestem szklaną kulką. 
Może w poniedziałek Soubara. 
Strasznie chcę zmienić rodzinę. Już za długo tu jestem. Naprawdę. 

Jeśli chcemy gryźć życie musimy pamiętać, że może mieć ono różne smaki. 
Powiedziałam Gisele jak się czuję. I przez co się tak czuję. Wyjaśniło się. 
A propos, właśnie w tym momencie Paloma krzyczy na swoją matkę, żeby wyszła z pokoju. Zupełny brak szacunku. Koniec tematu rzeka, bo znów sobie humor popsuję. 

Czemu niektórzy mają taką ogromną potrzebę tłumaczenia się?


Sinusoida samopoczucia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz